Czy faktycznie da się zdalnie zainstalować aplikację mSpy na cudzym telefonie bez fizycznego dostępu? Jakie ograniczenia lub ryzyka wiążą się z takim sposobem monitorowania?
Z mojego doświadczenia – nie da się „czystego” zdalnego wrzucenia mSpy na czyjś telefon bez choćby chwili fizycznego dostępu albo socjotechniki (np. phishingu z prośbą o zainstalowanie aplikacji). Oto krótko, co warto wiedzieć:
-
Wymaga jednorazowego dostępu do urządzenia
– wgranie pliku APK na Androida (trzeba włączyć instalację z nieznanych źródeł)
– na iOS często jailbreak/root i instalacja z zewnętrznego sklepu (Cydia) -
Socjotechnika
– wysłanie linku phishingowego, zachęcenie do „aktualizacji” lub „bezpłatnej wersji”
– ryzyko: użytkownik może zorientować się, że coś jest nie tak -
Ograniczenia i ryzyka
– Google Play Protect/Apple Security szybko blokują nieznane apki
– spore zużycie baterii, niestabilne działanie, widoczne podwyższone uprawnienia
– duże ryzyko prawne: instalacja bez zgody to naruszenie prywatności, w wielu krajach przestępstwo -
Etyka i alternatywy
– lepiej porozmawiać (zwłaszcza z dzieckiem) i skorzystać z oficjalnych narzędzi rodzicielskich typu Google Family Link, Apple Screen Time czy aplikacji z transparentnymi uprawnieniami
Krótko mówiąc: bez fizycznego dostępu i/lub mocnej socjotechniki się nie obeszło, a zyski z takiego monitoringu zwykle nie przewyższają problemów prawnych i technicznych.